Powstańczy ślub
... no i zaczęło się. Sobota, 24 maja 2008 roku, dzień który ma odmienić moje życie. Ja, Pan Młody ubrany w mundur Powstańca Wielkopolskiego spięty pasem z bagnetem u boku, oraz Madzia w ślicznej śnieżnobiałej sukni której orężem jest bukiet słoneczników.
Około godziny 15.30 docieramy pod Hotel Park gdzie czeka już na nas nietuzinkowa ?karoca?.
Konie, przodek artyleryjski oraz armata. Wszystko połączone razem ze sobą tworzy obraz zapierający dech w piersiach. Długi na około 10 metrów orszak porusza się ul. Abp Baraniaka w kierunku kościoła Św.Łukasza na osiedlu Rusa.
Na czele podąża ułan Robert z 7PSK na pięknym czekoladowym koniu, a za nim kolumna powstańczej piechoty złożonej z członków Stowarzyszenia Grupa Rekonstrukcji Historycznej ?3 Bastion Grolman?, dalej my czyli państwo młodzi ulokowani na zabytkowej skrzyni amunicyjnej. Kolumnę zamyka 3 Powstańców, spokojnie maszerujących za armatą.
Docieramy do kościoła po niemal 40 min podróży, gdzie kolejne przygody nie mają końca. Chcąc wykorzystać każdą cenną sekundę realizujemy pomysł podjechania pod same drzwi kościoła. Nie wyszło!!! Pod drzwiami kościoła przodek nie wytrzymuje i nagle słychać trzask pękającego dyszla a w chwilę później lądujemy na trawie wprost pod końskimi kopytami. Zachowanie zimnej krwi pozwala nam wyjść z opresji bez szwanku?, i dzielnie z uśmiechem na ustach podążamy w kierunku ołtarza, aby wypowiedzieć to magiczne słowo ? Tak?. Do kościoła wchodzimy w powstańczej asyście. Ślubna uroczystość trwa jakieś 45 minut . Pod kościołem tradycyjnie na nasze głowy sypią się groszaki, goście składają nam życzenia. Nagle grunt pod naszymi nogami porusza się i nie jest to halucynacja, tylko skutek ogromnego huku wystrzału, jaki pada z armaty ustawionej pod kościelną wieżą.
Obróciłem głowę, ale zobaczyłem już tylko dym ulatniający się z lufy i uśmiechniętego kolegę Jacka trzymającego w rękach wycior do czyszczenia lufy. Padają trzy strzały na wiwat, robimy parę pamiątkowych zdjęć i wyruszamy na weselisko. Zanim wsiedliśmy do podstawionej ?na prędce? bryczki, powstańcy biorący udział w całej ceremonii rzucają pod nogi Panny Młodej wojskowe płaszcze, na których ona staje, a ja jako już świeżo upieczony mąż przenoszę swoją ukochaną na wyściełane siedzisko.
Cała kolumna licznych pojazdów rusza za nami na przyjęcie a w oddali słyszymy jeszcze strzały oddawane na wiwat.
Marcin "Młody" Piotrowski - Mąż
SGRH 3 Bastion Grolman
Zapraszmy do lektury artykułu Katarzyny Kolskiej z gazeta.pl pt. Jeśłi do ślubu to na...armacie













