SGRH 3 Bastion Grolman

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Gdzie byliśmy 28.02.2009 Stalingrad - walki o Stalingradzką Fabrykę Traktorów Orzechowce

28.02.2009 Stalingrad - walki o Stalingradzką Fabrykę Traktorów Orzechowce

Email Drukuj PDF

Cztery godziny...


Podróż do Przemyśla 11,5 h, podróż z powrotem do Poznania 12,5 h razem 24 godziny a na miejscu przebywaliśmy około 28 godzin.

Niby na zdrowy rozsądek podróż bez sensu, jednak jak to zwykle bywa z wypadami nad wschodnią granicę opłacało się nie przespać kilku nocy by uczestniczyć w tak fenomenalnej imprezie.

Już w nocy z czwartku na piątek (26/27 lutego) ruszył pierwszy rzut w sile 6 ludzi (Halb-Gruppe), który po przesiadce w Krakowie i wzbogaceniu swojego składu o jeszcze jedną osobę wczesnym popołudniem dotarł do Przemyśla.

 

Po krótkim oczekiwaniu na dalszy transport w końcu dotarliśmy na miejsce przyszłej bitwy: do uroczo skądinąd położonej, starej, częściowo zrujnowanej już cegielni. Z racji, że przyświecało nam hasło: "jak się bawić to się bawić" - większością głosów zdecydowaliśmy się pozostać na noc w opuszczonym i nieco zdezelowanym domu, z którego w dniu następnym mieliśmy atakować. Można zatem rzec, że nasza rekonstrukcja rozpoczęła się właśnie wieczorem w piątek bowiem przygotowaliśmy naszą kwaterę tak by jak najbardziej przypominała te, w których ponad 60 lat temu mogli stacjonować żołnierze w Stalingradzie.

Słoma rozłożona na gołym betonie służyć miała za legowisko, 3 koce (słownie: trzy) miały być okryciem w tą zimną noc aż dla 7 osób. Gdy tylko kwestia noclegu została rozwiązana pomieszczenie odpowiednio zabezpieczone przed podmuchami wiatru przystąpiono do gotowania posiłku. W pokoju obok rozpalono ognisko, nad którym, w menażkach bulgotała zupa własnoręcznie przygotowana przez nadwornego kuchmistrza. Ogień dawał trochę ciepła, jednak zawilgocone drewno sprawiało sporo kłopotu i gryzący dym dość często wypełniał pozostałe pomieszczenia. Słowem byliśmy gotowi.

Noc może nie należała do najprzyjemniejszych, twardo, zimno, ale jeśli potrafimy biegać krzyczeć maszerować tak jak żołnierze sprzed 60 lat to również wypadało by skosztować uroków innych aspektów żołnierskiego życia frontowego. Jednocześnie ta noc wzbudziła w nas podziw dla tych wszystkich, którzy w warunkach znacznie gorszych niż my spędzali całe miesiące.

Same ?działania wojenne? jak zawsze ma to miejsce w Przemyślu stały na wysokim poziomie pomysł i realizacja jak zwykle dały sporo satysfakcji nie tylko odtwórcom ale zapewnie też, zgromadzonej w sporej liczbie widowni.

Wyprawa do Przemyśla warta jest wszelkich poświęceń, braku snu i chłodu, wie to każdy kto chociaż raz tam pojechał.

 

 

Zmieniony: Niedziela, 18 Październik 2009 19:38