SGRH 3 Bastion Grolman

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Gdzie byliśmy 21.04.2007 - Poznan " Dni Ułana"

21.04.2007 - Poznan " Dni Ułana"

Email Drukuj PDF

Dni Ułana 2007


Oczami rekruta? 

     Poranek 21 kwietnia 2007 roku był początkiem szczególnie dla mnie ważnego dnia. Oto właśnie w tym czasie przygotowywałem się do mojej pierwszej ?prawdziwej? rekonstrukcji historycznej. Wcześniej miałem już okazję zakładać na siebie mundur, ale nigdy nie odbywało się to w ramach masowej imprezy zorganizowanej dla widzów. Tym większe były moje obawy czy aby sprawdzę się w roli, jaka przypadła w ramach poznańskich dni ułana SGRH 3 Bastion Grolman?

       Teren jaki wybrano na pierwszy dzień imprezy wydaje się być strzałem w dziesiątkę. Hipodrom Wola jest położony na uboczu miasta, co może nie sprzyja tłumom przyglądającym się odtwarzanym wydarzeniom historycznym, ale za to dla samych rekonstruktorów stwarza doskonałe warunki rozległego pola bitewnego otoczonego lasem.

      Same przygotowania w postaci tworzenia żywych dioram przez poszczególne grupy miały rozpocząć się w okolicach godziny 11 tak więc po odpowiednio wcześniejszym przybyciu na miejsce miałem okazję rozejrzeć się nieco po obiekcie. Na pole bitwy powoli zjeżdżały pierwsze pojazdy. Można tu było zobaczyć między innymi SdKfz 222, transporter opancerzony, Willysa czy wreszcie Halftrucka. Widok tych maszyn (pierwszy raz w życiu) w skali 1:1 bardzo podziałał na moją wyobraźnię. Niestety, błogi stan upojenia możliwością ?dotknięcia historii? pryska szybko w zetknięciu z rzeczywistością. Oto kilkuosobowa grupa ludzi związanych z SGRH 3 Bastion Grolman uzbrojona w łopaty rusza na wyznaczone przez organizatora miejsce, gdzie rozpoczyna się budowa dioramy. W zamyśle ma to być umocnione stanowisko CKM oraz ?kuchnia polowa? ze strawą. Całość osadzona w realiach powstania wielkopolskiego, które to od niedawna stało się nie tyle areną zainteresowania, co odtwarzania przez członków grupy. Na miejscu szybko dzielimy się na dwa zespoły, z których jeden, trzeba przyznać w szaleńczym tempie, stara się sprostać budowie militarnej części obozu, natomiast drugi - w składzie kucharz Jacek oraz wspomagające go dzielnie dziewczęta - przystępują do rekonstrukcji powstańczej kuchni polowej. Po ponad godzinie intensywnej pracy gromadzący się powoli ludzie mogą nie tylko podziwiać powstańczą pozycję, ale również skosztować specjalnie przygotowanego chleba z obkładem. W pewnym momencie zawitał do nas gość dla mnie szczególnie ważny ? kombatant walczący we wrześniu 1939 roku w wojnie obronnej, a później w czasie okupacji w szeregach AK. Było to dla mnie o tyle cenne doświadczenie, iż wcześniej nie miałem możliwości rozmawiać z zupełnie obcym mi człowiekiem - bohaterem tamtego czasu na tematy tak dla mnie interesujące. Miło jest nie tylko słyszeć wyrazy uznania płynące z ust takich osób, ale również czerpać wiedzę z ich niezwykle barwnych przekazów.

       Jako że SGRH 3 Bastion Grolman było jedyną grupą odtwarzającą wojska z okresu Powstania Wielkopolskiego nie braliśmy bezpośredniego udziału w żadnej z tzw. oficjalnych inscenizacji zaplanowanych na sobotę, a dotyczących września 39 oraz walk we Włoszech. Pomimo to nie pozostaliśmy ?przykuci? do naszej dioramy ciesząc oczy widzów pokazami musztry z bronią oraz przemarszem wojsk. Właśnie w czasie jednego z takich pokazów rozpoczęła się ?właściwa? inscenizacja, której mogłem być świadkiem w charakterze widza. W zamyśle ma to być atak Niemiecki na polskie pozycje obronne.

      Działania rozpoczynają się od ataku dwóch motocykli zwiadu, które poruszając się przed główną kolumną zmotoryzowaną złożoną z transportera opancerzonego i SdKFz 222 oraz ciężarówki napotkały na wysunięte stanowiska polskie. Po krótkiej wymianie ognia, Polacy zaczynają się wycofywać, a Niemcy wyskakując z pojazdów ruszają pod ich osłoną za wrogiem. I tutaj poczułem się jak na amerykańskim filmie wojennym. Polacy skupieni na otwartej przestrzeni, na której w normalnych warunkach przy tak ogromnej przewadze ognia po niemieckiej stronie nie wytrzymaliby dwóch minut, nagle nie tylko zatrzymują Niemców, ale próbują nawet kontrataku. W końcu ?przepychankę? kończy ostrzał niemieckiej artylerii skierowany na polskie pozycje, który w konsekwencji doprowadza do ostatecznego rozbicia polskich pozycji i wzięcia wielu jeńców. Na polu walki pozostali zabici i ranni. Tym ostatnim udzielało pomocy kilku niemieckich sanitariuszy. W tym samym czasie jeńcy polscy zostali ustawieni w kolumnę marszową i wyruszyli? lecz nie do oflagów jak można by się spodziewać. Oto niespodziewanie na plac boju wkracza polska kawaleria dokonując pogromu sił niemieckich a polscy jeńcy korzystając z zamieszania znów łapią za broń.

      Zdecydowanie wyżej oceniam w swym odczuciu inscenizację z frontu włoskiego. Kolumna alianckich pojazdów i żołnierzy wolno posuwa się na przód nie przeczuwając, że oto za moment znajdzie się w śmiertelnej pułapce trzech niemieckich pozycji ryglujących drogę. Pierwszy w kolumnie Halftruck wylatuje niespodziewanie w powietrze na minie. Nim opadł pył po eksplozji, odsłaniając zwłoki kilku żołnierzy, alianccy wojacy już zlokalizowali jedno ze stanowisk niemieckich i przekazali koordynaty dla artylerii. Początkowo zdezorientowani alianci dość szybko opanowują zaskoczenie i kryjąc się za naturalnymi przeszkodami powoli, acz systematycznie próbują obejść najniebezpieczniejszą pozycje Niemców znajdującą się na ich prawej flance. W czasie walk, wśród licznych rannych po obu stronach, cały czas krzątają się sanitariusze oraz samochody z czerwonymi krzyżami odwożące rannych na tyły. W kilku miejscach dochodzi do walk wręcz. Ostatecznie niemiecka pozycja zostaje przeskrzydlona a przybyłe na nią posiłki nie są już w stanie odwrócić nieuchronnej klęski.

      Koniec tej inscenizacji jest równocześnie znakiem końca imprezy na sobotę. Zasypujemy nasze okopy, rozgarniamy kuchenne palenisko, pakujemy sprzęt i szykujemy się do najważniejszej chyba tego dnia części obchodów święta 15 pułku ułanów. SGRH 3 Bastion Grolman wraz z innymi grupami odtwarzającymi polskie wojska bierze udział w tzw. capstrzyku pod pomnikiem ułanów w Poznaniu. Na miejscu zjawiamy się długo przed czasem, tak więc wolną chwile poświęcamy na przećwiczenie musztry. I tutaj natknąłem się niestety na dość niemiłą dla mnie niespodziankę. Okazuje się, że większość ludzi zgromadzonych w okolicach Starego Rynku (w różnym wieku) nie potrafiło odróżnić wielkopolskich powstańców od pruskich żołnierzy, co niestety mnie osobiście bardzo zasmuciło.

      W uroczystym pochodzie z Placu Mickiewicza docieramy pod pomnik Ułanów. Tutaj stajemy do uroczystego apelu razem z żołnierzami WP i co dla mnie najważniejsze kombatantami. Jest to doskonałe ukoronowanie tego, co grupa stara się robić pokazując żywą historię.          

wolf

Zmieniony: Wtorek, 26 Maj 2009 05:13