Z Poznania na Wschód i z powrotem?
Z racji odległości między Poznaniem a Przemyślem i czasu jaki potrzebny jest do pokonania dystansu dzielącego oba miasta na niedzielną rekonstrukcję walk o Przemyśl we wrześniu 1939 roku wyruszyliśmy już w czwartek 22 maja. Pierwszy rzut kolejowy w składzie Albert, Mały, Mizer, Sebek, Sznytke i Lovelas, po blisko 12 godzinnej podróży, z przesiadką we Wrocławiu dotarł do celu podróży. Po drodze były różne przygody, i interwencje służb porządkowych, ale ogólnie było wyjątkowo grzecznie.
Gdy o 7 nad ranem, wysiedliśmy nieco zaspani w spłakanym deszczem Przemyślu, niemal natychmiast zaczęliśmy zastanawiać się jak zorganizować sobie czas wolny, jaki nam został ofiarowany. Za 12 godzin bowiem dopiero mogliśmy skorzystać z wielkiej Sali gimnastycznej, w której mieliśmy spać.
Szybko okazało się, że Przemyśl jest przepięknym miastem (z czego kompletnie nie zdawałem sobie sprawy), z ogromnie ciekawą historią, naznaczoną piętnem wojen i krwawych walk (o czym doskonale wiedziałem).
Wycieczkę po mieście zaczęliśmy od cmentarza, a raczej kompleksu cmentarzy rozciągającego się na wzgórzu. Mówię tu o kompleksie gdyż prócz starego i jakże przepięknego cmentarza ?cywilnego? znajdowały się tam różne cmentarze wojenne i wojskowe z różnych okresów: austrowęgierski, rosyjski i austriacki z pierwszej wojny światowej, niemiecki z żołnierzami poległymi w latach 1939- 1945, polski garnizonowy, polski z września 1939 roku. Wszystko to zrobiło na mnie piorunująco wrażenie.
Następnie ruszyliśmy do fortów, które otaczają Przemyśl. One odgrywały główną rolę w czasie poszczególnych oblężeń w czasie pierwszej wojny światowej. Po zwiedzeniu fortów Salis Soglio i Borek, wróciliśmy do Przemyśla, by tam w cieniu parasoli ogródka na przemyskim rynku podziwiać piękno miasta, ściślej mówiąc jego mieszkańców, w właściwie jego mieszkanek. Tak nam czas powoli płynął, aż wreszcie mogliśmy ruszyć w kierunku Sali gimnastycznej naszego miejsca odpoczynku i noclegowni.
Warte wspomnienia jest to, że nastąpiła tam piękna i szybka integracja zakończona meczem ?Polska- Niemcy? przegranym przez nas 3:1.
W sobotę od rana karnie wszyscy jak jeden mąż ćwiczyliśmy musztrę, co miało zaowocować w dniu następnym. Czy wyszło wtedy ok.? Nie mnie oceniać, aczkolwiek miałem bardzo dobre odczucia po przemarszu i defiladzie.
Również sobota zakończyła się ogromną integracją. Zjechali bowiem już niemal wszyscy uczestnicy rekonstrukcji i przy piwku i kiełbasie z grilla toczono długie rozmowy, podczas gdy gdzieś w zakamarkach kompleksu gimnastycznego dowódcy grup ustalali ostatnie szczegóły przed niedzielną imprezą.
Niedziela. Dzień rekonstrukcji.
Od rana już wszyscy byli gotowi. W pełnym oporządzeniu. Uśmiechy i żarty nieudolnie maskowały wyraźne napięcie i stres jaki zawsze towarzyszy przed walką. To oczywiście żart, ale zawsze w takich chwilach towarzyszy nam pewien rodzaj ekscytacji- jak wyjdzie? czy wszystko się uda?
Po przemarszu na pozycje wyjściowe, wkrótce zaczęto wydawać posiłek a zaraz potem broń. Razem z Góralem zajęliśmy się ?lalunią? czeskim ZB, przerobionym na MG 34. Jako ?przydupas? Górala, miałem pod opieką trzy taśmy po 50 pestek i ten zapas miał nam starczyć na całą rekonstrukcję. Opracowaliśmy nawet cały plan, w jaki sposób umiejętnie wykorzystamy wszystko to czym dysponowaliśmy. Jednak niestety nic z tego nie wyszło? Rozpoczęła się rekonstrukcja. Przemarsz ludności cywilnej, zrobił na wszystkich zgromadzonych ogromne wrażenie. Aktorzy statyści, którzy zaangażowani byli w jej stworzenie odegrali swoje role w tak przekonywujący sposób, że na sam ich widok jakaś niewidzialna kulka zaczynała gnieść w przełyku i pewni niejedna osoba ukradkiem ocierał łzę?
Chwilę potem rozpoczęła się regularna bitwa. Nie opiszę jej jednak, gdyż jej nie widziałem. Wchodząc do akcji w drugim czy nawet dopiero trzecim akcie widowiska, nie miałem okazji przyglądać się tem co działo się wcześniej. Razem z Góralem skupieni na wykonaniu naszego zadania natychmiast przystąpiliśmy do działania?
Już po pierwszej taśmie zdarzyło nam się zacięcie i tym samym zaczęły się potworne kłopoty. Nabój utkwił w lufie, ta odblokowała się i ?wyjechała? na zewnątrz, co sprawiło że karabin nasz dosłownie rozpadł się na dwoje. Rzuciliśmy się do bramy by powalczyć z tym problemem, niestety do końca już nie udało się temu zaradzić i całą bitwę spędziliśmy w bramie?
Potem jeszcze odtworzenie ?defilady zwycięstwa?, przemarsz do sali gimnastycznej i biegiem na pociąg, by po 12 godzinach ponownie znaleźć się w Poznaniu. Cały wyjazd był niesamowitym przeżyciem, z pewnością jeszcze długo będę go wspominać i jedyne czego mogę żałować to to, że nie było mnie tam w zeszłym roku.
Michał ?Lowelas? Krzyżaniak
SGRH "3 Bastion Grolman"
Chcielibyśmy korzystając z medium jakie daje internet podziękować organizatorom za zaproszenie i obdarzenie nas zaufaniem powierzając nam koordynacje strony nimieckiej, i wielką gościnę z jaką nas przyjęto, oraz za możliwość udziału w tym niesamowitym przedsięwzięciu.
Raz jeszcze wielkie podziękowania dla organizatorów i wszystkich osób zaangażowanych w ten projekt.
Również wielkie pozdrowienia i podziękowania dla wszystkich grup rekonstrukcyjnych biorących udział w tej rekonstrukcji, jak zawsze dobrze jest się spotkać i współpracować z Wami.












